• Lata doświadczeń w biznesie
img

Wypij piwo, którego nawarzyłeś.

Powiedzonko powiedzonkiem, ale... właściwie, to jak waży się piwo? I czy da się go nawarzyć w domu? Wszystko się da (no, może poza zrozumieniem logiki kobiet, albo nauczeniem facetów opuszczania deski sedesowej), trzeba tylko wiedzieć jak. Poniżej znajdziecie przepis, jak uwarzyć domowe piwo, a, wbrew pozorom, nie jest to wcale trudne.

 

Po pierwsze, sprzęt.

Przysłowie głosi, że nie trzeba kupować browaru, żeby napić się piwa i akurat w tym przypadku przysłowie się nie myli. Wszystko, czego będziemy potrzebowali, to:

-spory (20 litrowy) garnek,

-termometr z zakresem pomiar do 100 stopni Celsjusza,

-małe wiadro z otworkami w dnie,

-większe wiadro z kranem (lub fermentator z rurką i kranikiem)

-butelki z ciemnego szkła (mogą być z odzysku)

-kapsle i kapslownica,

-mieszadło,

-wężyk,

-pirosiarczyn potasu,

-aerometr

-składniki piwa: chmiel, słód (najlepiej ześrutowany) i drożdże.

 

Brzmi nieco skomplikowanie, zwłaszcza ten pirosiarczyn, prawda? Spoko, zaraz wszystko się wyjaśni, a jeśli przypadkiem nie macie pirosiarczynu w lodówce, można go zamówić na stronkach poświęconych warzeniu piwa. Aerometr też.

 

Po drugie, zacieranie.

Słód wsypujemy do garnka i zalewamy ciepłą (40°C) wodą w proporcji 1:3. Podgrzewamy to wszystko do temperatury 62°C (po to właśnie mamy termometr) przez 30 minut. Tym samym jesteśmy świadkami zacierania słodu, czyli rozkładania skrobi na cukry proste przez enzymy, zawarte w słodzie. PO 30 minutach podwyższamy temperaturę do 71°C i znów utrzymujemy ja przez 30 minut. Następnie podnosimy temperaturę do 78°C na 10 minut i... schładzamy.

 

Po trzecie, filtracja i wysładzanie.

Po zakończeniu zacierania w naszym garnku mamy dwie frakcje: syrop oraz tak zwane młóto, czyli stale części słodu. Do oddzielenia tych dwóch frakcji będziemy potrzebowali dwóch wiader, umieszczonych jedno w drugim. Mniejsze wiadro, z nawierconymi w dnie otworkami posłuży, jako cedzak, a większe, z kranikiem, jako naczynie zbiorcze. Wlewamy wszystko do wiadra, czekamy chwilę, po czym odkręcamy kranik i zlewamy brzeczkę do garnka. Młóto zalewamy gorącą woda, aby odzyskać resztę cukru.

 

W końcu – warzenie.

Garnek z brzeczką gotujemy ok. godziny od momentu, kiedy zacznie wrzeć. Do wrzącej brzeczki dodajemy chmiel w dwóch porcjach: część na początku (dla uzyskania goryczki), a część pod koniec (dla aromatu). PO godzinie brzeczkę szybko schładzamy – można w tym celu umieścić garnek w wannie z zimną wodą.

 

Jeszcze bardziej w końcu – fermentacja.

Fermentator (lub nasze wiadro) należy zdezynfekować przed użyciem, po czym wlewamy do niego wystudzoną brzeczkę i dodajemy drożdże. Już po tygodniu otrzymujemy w ten sposób tzw. zielone piwo, które można przelać do butelek i zakapslować, pamiętając, żeby do każdej dodać ok. 4g cukru. Piwo nadaje się do spożycia już w 2 tygodnie po zabutelkowaniu, ale naprawdę pyszne jest po dwóch miesiącach. Smacznego :)

Zobacz również